środa, 7 sierpnia 2019

Fiord wieloryba - Hvalfjörður


Krajobraz Hvalfjörður jest dość różnorodny i piękny, z rozległymi obszarami płaskich terenów wzdłuż majestatycznych gór, zieloną letnią roślinnością i czarnymi plażami. Obszar ten jest również atrakcyjny dla fotografów przyrody, nie tylko ze względu na widoki. Bogate w życie ptaków, jest także domem dla fok, ale pomimo swojej nazwy, co przekłada się na „fiord wieloryba”, nie jest znany z populacji wielorybów i delfinów. Istnieją dwie teorie na temat jego imienia; albo że kiedyś był domem wielorybów, zanim stada ryb wycofały się, lub z powodu ogólnego kształtu zatoki. Atrakcje przyrodnicze w okolicy są obfite, ale najbardziej znaczący jest najwyższy wodospad Islandii, Glymut, w rzece Botnsá. W okolicy znajduje się również wiele interesujących szlaków turystycznych, takich jak Sildarmannagotur, prowadząca na północ i Leggjabrjótur, prowadząca na wschód do Parku Narodowego Þingvellir.







czwartek, 1 sierpnia 2019

Czarna plaża Reynisfjara


Czarna plaża Reynisfjara to z pewnością najsłynniejsza czarna plaża na Islandii. Zachwyca nie tylko czarnym piaskiem, jak również dormacjami skalnymi oraz roztaczający się z niej przepiękny widok.






sobota, 27 lipca 2019

Ólafsfjörður zimą

    

     Ólafsfjörður to mała miejscowość licząca około 790 mieszkańców, leżąca w północnej części Islandii, położona między jeziorem Ólafsfjarðavatn a fiordem Ólafsfjörður, boczną zatoką dużego fiordu Eyjafjörður. Z zachodu miejscowość otacza półwysep trolli zwany Tröllaskagi, którego wnętrze jest górzyste z wieloma szczytami przekraczającymi 1000m n.p.m – najwyższy szczyt to Kerling o wysokości 1538 m n.p.m. W najwyższych partiach szczytów znajduje się kilkanaście małych lodowców. Do miejscowości dojeżdżałem z Akureyri drogą nr 82, nieco ponad 60 km gdzie przed końcem trasy przekraczałem tunel, gdzie na wyjeździe już wjeżdżałem do Ólafsfjörður.

     Zaplanowany wypad fotograficzny był właśnie na wcześniej wspomnianym Ólafsfjarðavatn z widokiem na góry. Jezioro jeść dość płytkie, w najgłębszych miejscach poziom wody dochodzi do 10-12m, 3 km długości i kilometr szerokości nie wydaje się niczym imponującym jednak otaczające jezioro góry i piękny krajobraz sprawia, że miejsce jest idealne na szwendanie się z apratatem. Zimowo porą po przymrozkach i opadach śniegu jezioro praktycznie całe było przykryte biało warstwo, a jedynie niewielka część jeziora była widoczna. Daje to swój urok i piękną zimowo aurę. Ja spędziłem tam jakieś 3 godziny, praktycznie stojąc i fotografując z jednego miejsca. Jedynie warunki pogodowe zmuszały mnie na przemieszczanie się i zmianę stron, a działo się oj działo. Walczący wschód słońca ze śnieżnym sztormem, przebijając chwilami światło i barwiąc niebo, oferował, niczym że wymarzone warunki. Jednak one pojawiały się już, kiedy musiałem pakować sprzęt i wracać do domu, ale nie będę tu narzekać, za to miałem piękno drogę powrotną.

     Wypad był udany i bardzo mroźny. Palce zamarzały, a człowiek cieszył się jak małe dziecko. Miejsce jest piękne i warto zatrzymać się tutaj na chwile, szczególnie latem gdzie jezioro jest całkiem odkryte i zamienia się w lustro. Galeria pod spodem, a ja zapraszam wkrótce do następnych, mniej znanych miejsc, pięknej i dzikiej Islandii.













środa, 24 lipca 2019

Szmaragdowe jezioro Víti - Islandia


Teren na styku dwóch płyt tektonicznych: północnoamerykańskiej i euroazzjatyckiej, czyli obszar wulkaniczny Krafla, w którym możemy podziwiać szmaragdowo-niebieskie jezioro. Nazwa krateru jak i jeziora to zwyczajnie piekło, czyli islandzkie Víti.



wtorek, 23 lipca 2019

Krajobraz jak z Marsa, czyli obszar geotermalny Hverir



Pachnące siarko wrota piekieł, czyli obszar geotermalny Hverir, na którym trafiamy naMarsa. Takie właśnie sprawiło na mnie wrażenie, kiedy to już w drodze jadąc główną jedynko, tuż przed Hverir zaczynał ukazywać się krajobraz pól lawowych przeplatającymi się kraterami wulkanicznymi czy też błękitna woda kontrastująca z pomarańczowym kolorem ziemi. Idąc z parkingu, spacerujemy pomiędzy bulgoczącymi kałużami i kilkumetrowymi słupami pary buchającymi z ziemi. W powietrzu wszędzie unosi się intensywny zapach siarki, który wydostaje się przez wulkaniczne fumarole, przypominający zapach zgniłych jaj. Urok miejsca i zachwyt sprawiały, że zapach kompletnie mi tu nie przeszkadzał. Pewnie dlatego, że zapach ciepłej wody pod prysznicem jest jedynie mniej intensywny, a do którego już dawno się przyzwyczaiłem. Patrząc na niektóre błotne kałuże masz wrażenie, że ziemia wrze i się gotuje. Bulgocząca woda i błoto mogą mieć nawet ponad 100 stopni. Na powierzchni tlenek siarki i inne gazy wydobywające się z fumaroli i gorącego błota osadzają się w postaci biało-niebieskich nacieków. Kontrastują one z pomarańczowo-czerwonym kolorem ziemi, tworząc prawdziwie kosmiczny krajobraz. Jeżeli chcesz zobaczyć Hverir z innej perspektywy, polecam wejście na górę Namafjall.













niedziela, 21 lipca 2019

Witam w moim świecie.

     Ciesząc się życiem i otaczającym światem, staram się dokumentować obrazy tego . co tworzy natura. Zazwyczaj są to ulotne wyjątkowe chwile, które na dlugą pozostają w pamięci. Zdając sobie sprawę, że każdy dzień jest inny i niepowtarzalny. Z Polski wywiało mnie aż do pólnocnej Islandi, a dokładnie do Akureyri znanego miasteczka jaką stolica pólnocy. Ta piękna część kraju jest idealnym modelem, który wciąż próbuje odkrywać. Zapraszam na poznawanie tajemnic Islandii i zachwytem natury na fotografii.

Pozdrawiam Konrad.